poniedziałek, 27 października 2014

JAJECZNICA PART 2

       Parę lat temu oglądałam cudowny benefis Olgierda Łukaszewicza zrealizowany w Teatrze Stu w Krakowie. W konwencji koleżeńskiego zjazdu absolwentów krakowskiej PWST. Mnóstwo anegdot i żartów. Dziś przypomniał mi się jeden. Łukaszewicz, grzeczny śląski chłopak, mieszkał w jednym akademiku z Wojciechem Pszoniakiem, w tamtych czasach hulaką i birbantem. Kiedy pewnego dnia Pszoniak wracał rano po suto zakrapianej imprezowej nocy do akademika, zastał Ola grzecznie smażącego sobie jajeczniczkę. Niewiele myśląc chwycił mu tę patelnię i wyrzucił przez okno, wrzeszcząc: - Olo, życie jest ważne, a nie jakaś tam ku... jajecznica!
   Idę dziś wieczorem na spotkanie z najcudowniejszymi ludźmi, jakich znam. Taki zjazd absolwentów - nieabsolwentów jednego przedsięwzięcia, które zmieniło nasze życie. Widzę ich rzadko, ale dzięki temu nikt z nas nie myśli o jajecznicy rano, pijąc najlepsze w Warszawie mojito. 



4 komentarze:

  1. Baw się dobrze ! Kurna w poniedziałek??? ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. - Jaja potłuczone
    - Jakiś świński (z)boczek
    - Morze łez wylanych nad siekaną cebulą
    i do tego za wysoki cholesterol
    Jajecznica vs. Życie 0:2
    Ale co to za Życie bez porządnej Jajecznicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze myślę, że to odwieczne pytanie jest: czy „ jajecznica” w życiu bardziej pomaga czy przeszkadza? ;-)

      Usuń