czwartek, 30 października 2014

LUSTRZANKA

     Dostałam od rodziców oryginalne imię. Niektórzy mówią, że piękne. Okazało się na tyle problematyczne, że nikt w rodzinie go nie używa. Nadano mi więc nieoficjalnie inne, imię jeszcze rzadsze, ale które paradoksalnie okazało się cieplejsze, bliższe, łatwiejsze do zdrabniania i dla nich, i dla mnie. Jedno imię mam więc subtelne, wyrafinowane, a jedno swojskie jak przezwisko. Jedno dla kobiety, drugie dla dziewczynki. Całe życie funkcjonuję pod obydwoma. Jak u Bułhakowa - raz jestem osobą nieurzędową, a jutro mogę być urzędowa, i to jak! Ta dwoistość zbiegła się z datą urodzenia pod znakiem zodiakalnych Bliźniąt. Mam więc podwójną osobowość, która pozornie niespójna, jest jednak symetryczna. Ekstrawertyczna, ale bardzo skryta. Nie mówię wszystkiego, co myślę i nie zawsze robię to, co mówię. Chłodna i czysta jak źródłosłów mojego formalnego imienia i jednocześnie dwuznaczna, frywolna i nieprzejrzysta jak domowy przydomek. Przypominam lustro w mojej łazience, które kiedy w nie patrzę myjąc zęby, zachlapane jest tylko do połowy. Góra jest idealnie czysta. Dół upaprany pastą. Nadal to jednak jedno stanowiące całość lustro. Skrupulatnie myję tę brudną połówkę w poszukiwaniu jedności choć na chwilę. Na próżno.
     Lustro i ja w jego odbiciu cały czas się zmieniamy. Uwielbiam zmiany, są dla mnie przejawem wolności. Cały czas coś zmieniam, od rzeczy ważnych do drobnostek. Najtrudniej pozbywam się uczuć. Bo w tym życiowym panta rhei przywiązuję się tylko do rzeczy, które darzę szczególną miłością. I to jedno pozostaje niezmienne. Reszta jak u Heraklita. Lubię przechodzić jakby z jednego świata do drugiego, jak w "Atlasie chmur" Tykwera. Robię to szybko, nie dojrzewam do zmian latami, zmieniam wszystko, co instynktownie wydaje mi się konieczne i w danym momencie możliwe. Pośrodku tego procesu i tak jestem jak oś, niezmienna. Niech sobie wszystko wiruje wokół. Oś symetrii zupełnie niezrozumiałej dla innych. Kiedy wypowiadamy słowo zmiana, zawsze jest pokusa, żeby ją dookreślić. Na lepsze, na gorsze, druga, skórna, częściowa, hasła, czasu, nazwiska. Chyba zbyt szybko ją dopełniamy. Próbujemy nadążyć za zmianą, a ona sama za tym nie nadąża. Podobnie jak ja. Powinnam mieć na imię zmiana. Chorwacka Promjena. Piękne imię dla dziewczynki. Albo rosyjska Smiena. 




2 komentarze:

  1. Smiena to marka pamiętnego dla wielu radzieckiego aparatu fotograficznego. Tak mi przyszło do głowy, ze kiedy chcemy coś zmienić, najpierw to sobie obrazujemy, fotografujemy... Przypadek? Może. A może nie...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic w tym tekście nie jest przypadkowe. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń