wtorek, 28 października 2014

PUENTY

     Przeglądanie profili na portalu randkowym ostatnio przypomina zabawę w "spot the difference". Po dwóch miesiącach korespondowania z panami różnej maści lub prostego odpierania ataków Hunów, chcących czym prędzej posiąść ziemię, mam wrażenie, że niewiele już jest mnie w stanie zaskoczyć. A jednak.
     Kamil, lat 36. Kilka zdjęć. Rozmarzone spojrzenie, siedzi zamyślony na skórzanej kanapie, podpiera ręką kędzierzawą głowę. Na każdym jest jakby nieobecny. Nie powinnam lekceważyć przeczucia, które już się pojawiło - Kamil wygląda jakby był w dalekiej podróży. Zaskakuje mnie wielością i barwą zdań, które formułuje zaraz po powitaniu. Mężczyźni są zazwyczaj zwięźli w rozmowie na czacie. Albo od razu zmierzają do sedna, czyli kiedy można się ze mną umówić, niektórzy dodają do tego dopełnienie w postaci "gorący seksik", najlepiej za trzy minuty, przeczesz tylko włosy i wbijaj, albo żartują niezobowiązująco, ale cokolwiek by mówić - znacząco. W pierwszym przypadku już nie reaguję, w drugim daje się czasem po prostu miło poflirtować. Kamil jest typem odmiennym. Buduje zdania wielokrotnie złożone, opisujące dokładnie jego sytuację życiową, oczekiwania, doświadczenia wyniesione z poszukiwań na portalu. Pisze całkiem mądrze, więc nasza rozmowa szybko staje się nie tylko banalnym klikaniem, a wymianą myśli. Pewnie dlatego Kamil po jakimś czasie zaczyna zdradzać o sobie rzeczy, które zaczynają przypominać literacką gradację. Podkreśla, że jest szczerym, wrażliwym, pełnym ciepła i empatii chłopakiem, który ma "oddaną" naturę, jeśli chodzi o kobiety. Szuka zaufanej Pani, którą mógłby adorować. Ale obecnie ma poważne problemy. Zaczyna je wymieniać. Pierwszym jest wypalenie zawodowe. Marzy o mało stresującej, prostej pracy, ale jak sam to nazywa zmiana jest zbyt skomplikowana. Nie komentuję na razie bo Kamil ewidentnie chce się wygadać. Kolejnym jego problemem jest depresja. Jego historia jest trudna, mimo to chciałby poznać kogoś, kto go wesprze w trudnych momentach życia. Ma chwile zwątpienia, potrzebuje bratniej duszy. Niestety żadna z dotychczas poznanych kobiet nie rozumie co go wzrusza i z jaką intensywnością. Jest taki wrażliwy... Dobija mnie informacją, że ma problemy z potencją, ale jest przekonany, że akurat ten problem przy pomocy odpowiedniej partnerki dałby się szybko rozwiązać. Próbuję się jakoś odnieść do tego, co już przeczytałam, ale Kamil kategorycznie stwierdza, że wiem o nim jeszcze zdecydowanie za mało, żebym cokolwiek mogła o nim powiedzieć. Trochę zirytowana piszę więc, że jeśli nie chce się kłaść na portalową kozetkę, dlaczego anonsuje się jako pacjent. Lepiej by było porozmawiać o operze, którą wymienia w zainteresowaniach na profilu. Kamil potwierdza i szybko wraca do tematu, w którym osadzony jest jako główny bohater. Nazywa się małym chłopcem, wrażliwym, zbyt wrażliwym na ten świat, takim Małym Księciem. A ponieważ lubi operę to chciałby być Paziem Królowej, w rajstopkach i baletkach. O jasna balerina! Myślę, że żartuje. Niestety nie... Kamil zdradza, że zaufanej kobiecie chciałby podkradać rajstopy, tylko muszą mieć dużo lycry bo on nosi rozmiar 5. To miałby być tylko mały element naszych relacji (?!) a nie ich punkt kulminacyjny (?!)... Jednym słowem chciałby się przy mnie czuć jak uczeń baletu. Jako mały chłopiec uczęszczał na zajęcia ogniska baletowego, bardzo lubił ćwiczyć i teraz pragnie powrócić do tamtych przeżyć pod okiem zaufanej Pani. Kolejny raz upewniam się, że Kamil nie żartuje. Skąd! On to wszystko na poważnie, dlaczego to ja żartuję z jego wrażliwości?... Przeprasza mnie na pięć minut, bo musi coś pilnego załatwić. Piszę, że oczywiście, zaczekam, choć w myślach marzę raczej o puencie tej rozmowy a nie o puentach w szafie Kamila. Mija pół godziny. Siedzę jeszcze przy laptopie, ale zajmuję się już zupełnie czymś innym, myśląc po dziesięciu minutach oczekiwania, że Kamil szczęśliwie dla mnie przysnął przy Czajkowskim albo poszedł zrobić coupé w swoich baletkach i o mnie zapomniał. Niestety wraca na czat z zapytaniem, czy jego skromna osoba mnie interesuje, mimo intymnych zwierzeń o rajstopach i głębokiej depresji. Bo on jest mną żywo zainteresowany i chciałby się umówić na spacer. Zakłada, że ponieważ jestem wdową, doskonale zrozumiem jego życiowe problemy, wysłucham, utulę i opowiemy sobie o swoim przygnębieniu i samotności na tym okrutnym padole. Odmawiam. Mam w myślach rysunkowy żart Mleczki, na którym leży obok siebie para. On zwraca się do niej słowami: "Wiesz, twoja depresja przy mojej jest doprawdy śmieszna". Potem przychodzi mi błyskawicznie do głowy bajka mojego dzieciństwa Motyl Emanuel i Makowa Panienka. W roli motyla on, tańczący na czubkach puent, pląsający wokół mnie z opowieścią, jakie życie jest ciężkie i przytłaczające. Piszę Kamilowi, że nie po to jestem na portalu randkowym, żeby leczyć czyjąś depresję, proponuję udanie się do psychologa. Próbuję mu jakoś zwięźle przekazać, że nie jestem osobą, której poszukuje i nie mam wcale na myśli rozmiaru rajstop. Kamil zawzięcie oponuje, nazywa mnie raz wyjątkową, wrażliwą istotą, a raz okrutną egoistką. Zdania płyną jak libretto do Jeziora Łabędziego. I nie jest to Kamila łabędzi śpiew. Ponieważ nie mam baletowego usposobienia kończę rozmowę w stylu, którego rzadko używam, ale w tym wypadku wydaje się być konieczny - blokuję Kamila z myślą o fraszce Tadeusza Fangrata: "U impotenta cudem puenta".




2 komentarze:

  1. Większość panów z portali jest odważna przy klawiaturze, w prawdziwym życiu nie mają już takiej odwagi.Na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem jak wielką trzeba mieć odwagę,żeby zakładać damskie rajstopy, ale wiem,że facet, który o tym marzy jest zwyczajnie szurnięty:)

    OdpowiedzUsuń